wtorek, 19 lipca 2016

Słowenia

Tak jak dziewczyny zakochują się w chłopcach ja zaczęłam po kolei zakochiwać się w krajach byłej Jugosławii… najpierw Bośnia, potem Serbia, Chorwacja i na koniec moja ukochana Słowenia. Dlaczego tak kocham kraje Adriatyku? Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, ale wiem, że to już raczej choroba psychiczna (haha :D).. bo kto siedzi wieczorami, odmawia spotkań ze znajomymi i uczy się chorwackiego z mp3 i niewielkiej książeczki, jedynej dostępnej na polskim rynku? Język chorwacki, serbski czy bośniacki, to tak naprawdę jeden język różniący się dialektem i kilkunastoma wyrazami, a  różnice między tymi językami od początku mnie fascynowały. Słoweński na starcie nie przypadł mi tak do gustu, ale miał coś w sobie, co bardzo mnie przyciągało... a jednak na początku mojej przygody z Bałkanami uznałam, że jest zbyt trudny i mniej przyswajalny niż chorwacki… może i  dobrze wyszło, ponieważ skupiłam się na chorwackim, po to aby właśnie teraz zająć się nauką słoweńskiego.

Słowenię pierwszy raz odwiedziłam miesiąc temu, poleciałam w delegacji służbowej, a korzystając z okazji przedłużyłam sobie pobyt o kilka dni, co było wspaniałym pomysłem.  
Kilka zdjęć z zielonej i niewielkiej jak na stolice Ljubljany:

Główny rynek w mieście - częste miejsce spotkań mieszkańców




Ulica Metelkova - czyli ulica artystów. Nocą zamienia się w imprezownie.




Widok z kawiarni położonej na najwyższym piętrze hotelowego budynku.

Jeden z wielu mostów w centrum Ljubljany, nad rzeką Ljubljanicą

Widok na zamek.



Oprócz  Ljubljany, zwiedziłam i poczułam klimat wspaniałego niewielkiego miasteczka ( w Słowenii nie ma wielkich miast :D), którym jest Idrija. Te klimatyczne miasteczko otoczone jest górami i przepływa przez nie rzeka Idrijca.. w licznych kawiarenkach i barach można skosztować wytrawnego wina pomieszanego z wodą gazowaną(gemišt) lub niegazowaną (bevanda), czas tu płynie powoli i spokojnie.. Ulice są czyste, niewielkie domki odnowione, a ludzie od najmłodszego tradycyjnie zajmują się robieniem čipek (czyt. cipek) tak wiem, dla nas to bardzo śmieszna nazwa :D A wygląda to tak:
 
Idrijska čipka 



Idrija




Idrijskie serduszka


Ok 5 km od miasta znajduje się Idrijska Bela,  czyli bardzo fajny kompleks wypoczynkowy położony nad samym górskim potokiem z nieskazitelnie czystą, zieloną wodą, do którego prowadzi droga z niesamowitymi krajobrazami(warto wybrać się rowerem) . Słoweńcy wraz z rodzinami i przyjaciółmi.spędzają tam popołudnia.
W drodze na Idrijską belę


Idrijska Bela

Zimna woda... bardzo zimna woda :D


W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Divje Jezero, czyli jezioro zasilane przez podziemne krasowe źródło głębokie na 160 m. Wypływa z niego najkrótsza rzeka Słowenii – Jezernica.






Dzięki wielkiej gościnności zaprzyjaźnionej rodziny, miałam również okazję do zwiedzenia skoczni narciarskiej w Planicy. Wdrapałam się na samą górę po bardzo stromych schodkach, ale widoki zrekompensowały cały mój wysiłek. Przez chwile poczułam się jak Prevc ;) dla wybierających się w te okolice, gorąco polecam zjazd po linie w dół skoczni. Taka przyjemność kosztuje 25 euro, ale należy pamiętać o konieczności wcześniejszej rejestracji przez internet. Na miejscu wypełniamy formularz, dostajemy kask, kamizelkę i w drogę! J




krótki odpoczynek

Schody! :)

Na koniec  zwiedziliśmy znany i sławny Bled, który jak najbardziej robi wielkie wrażenie, ale uwierzcie mi, w tym niewielkim kraju nie trzeba chodzić utartymi drogami, aby widok zapierał nam dech w piersiach.


Będąc na Bledze koniecznie należy spróbować kremówki, pychota! :)


Po drodze na Bled zatrzymaliśmy się przy niewielkich jeziorkach, które są bardziej znane dla miejscowych, niż turystów.. a zieleń wody niesamowicie komponuje się ze szczytami gór. Sami oceńcie J




Biblioteczka z książkami

Koziorożec :) 


Słowenia jest jednym z najpiękniejszych krajów które do tej pory zwiedziłam. Będę tam wracać tak często, jak tylko to będzie możliwe :D